📌 Ukraina ⚔️ Rosja Tylko dla osób pełnoletnich - ostatnia aktualizacja: Wczoraj 21:49
Luty 2014
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28
Marzec 2014
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
Kwiecień 2014
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30

Zamieszki w Wenezueli

d-_-b2014-03-10, 1:25

Angielski na poziomie podstawowym.

U fryzjera

SukMikeHok2014-03-10, 18:29
Przychodzi do fryzjerki kobieta z 3 włosami na głowie.
- Co robimy?
- Proszę zapleść mi warkocz.
Fryzjerka rozczesuje 3 włosy, po chwili jeden z nich wypada.
- To proszę związać moje włosy w dwa kitki.
Fryzjerka rozczesuje pozostałe dwa włosy. Po chwili wypada jeden z nich i klientka zostaje z jednym włosem na głowie.
- To chyba dziś zaszaleję i pójdę w rozpuszczonych!

Gazy jelitowe i winda.

konto usunięte2014-03-10, 22:04
Gościu z Ameryki zapodaje fejkowymi gazami w windzie.

Koleś w 1:58 po prostu zmiażdżył mnie swoją reakcją.

Czyż nie ma racji?

konto usunięte2014-03-10, 16:03


Haha, całkiem trafna uwaga!

Ktoś się może orientuje jak nazywa się ten program??

Louis CK - Gdyby wrócił bóg...

konto usunięte2014-03-10, 12:34
Louis CK przedstawia własną wersję scenariusza, gdyby stwórca sprawdził jak tam jego trzódka sobie radzi...

Mój kraj taki piękny

konto usunięte2014-03-10, 21:38
muslimy w Polsce chyba zaczynają czuć się urażone naszym brakiem tolerancji

Cytat:

W związku z działalnością" Nie dla Islamizacji Europy" na skrzynkę coraz częściej zaczyna przychodzić taka oto korespondencja.

W otchłani dokumentów udało mi się znaleźć tylko trzy koperty, było ich o kilka więcej, ale zawieruszyły się. Ważna jest jednak ich zawartość.

Przesyłam serdeczne i ciepłe pozdrowienia Prokuratorom z Kielc, Warszawy i Katowic.




Bydgoszcz - potrącenie pieszego

ari42014-03-10, 19:38
Siema,
w Dzień Kobiet miałem nieprzyjemność widzieć jak facet robi salto na przejściu.
Na początku napiszę, że pieszy przeżył, dzięki dobrze zawiązanym butom . Miał mocno zakrwawioną głowę i był poobdzierany. Nie wiem, czy coś poważniejszego mu się stało, bo wiadomo człowiek w szoku nie czuje bólu.

Sytuacja wyglądała tak:
Jadę sobie spokojnie (40-50 kmph, bo mam zasadę nie zap🤬lać w zabudowanym) ul. Ogińskiego. Kierowca 2-go samochodu przede mną (jechałem jako trzeci) zatrzymał się, aby przepuścić pieszego na pasach.
Już kilka sekund wcześniej widziałem w lusterku, jak typ za mną dość srogo zap🤬la (czarne Audi A8 lub A6). Zobaczyłem tylko, jak mnie wyprzedza. Miał na oko jakieś 80 kmph na blacie.
Resztę widać na filmiku.

Powiem tylko, że kierowca, który potrącił pieszego uciekł, co widać na filmiku. Tzn, najpierw wysiadł, pomógł przenieść poszkodowanego na trawę i przyniósł apteczkę. Ja zajęty telefonowaniem po karetkę, nawet nie zauważyłem, że gość sp🤬olił. Reszta świadków to samo. Nikt nie spisał numeru rejestracyjnego tej Audicy. Na filmiku niestety blach nie widać z powodu uj🤬ej od wewnątrz szyby i oślepiającego słońca.

Dodam jeszcze, że na Policję czekaliśmy godzinę!? Karetka była po 10-15 min. W takim tempie, to przykładowo ja jako sprawca wypadku mógłbym oj🤬 browara na uspokojenie i na przyjazd Policji byłbym już trzeźwy!



Nie było - materiał własny.

Taki mały przelot

Sudecki2014-03-10, 21:14
Całkiem długie, ale jeśli ktoś ma problem z przeczytaniem więcej niż dwóch zdań, to nie ma mamy i może scrollować dalej.

Na wstępie zaznaczę, że historia nie jest koloryzowana. Nie musi, sama się opowiada.
Byłem niedawno zmuszony udać się na ostry dyżur. Jadę więc do najbliższego szpitala, czyli cholernie daleko. Podchodzę do maleńkich, ciemnych drzwiczek z dyskretnym napisem "sor", wyklejonym ciemnymi literami tak, by nikt przypadkiem nie zauważył.
Wchodzę do środka.
Spodziewam się tłumu gorączkujących dzieci, ludzi z gwoździami w głowach, emerytek z katarem. Ale nie. Okazuje się, że tylko ja odnalazłem małe drzwiczki. Nie ma nikogo. W życiu nie widziałem tak pustego miejsca. Co więcej szpital jest w trakcie remontu, który ewidentnie ciągnie się już szósty rok.
Niżej załączam zdjęcie.

Korytarzem idę mniej więcej trzy godziny. Idę, a raczej zap🤬lam spocony, bo co chwilę słyszę za sobą jakieś szmery, ale nikogo nie widzę. Wreszcie jest. Recepcja i pielęgniarka na recepcji.
Nie wiem, czy żyje, bo teoretycznie patrzy na mnie, ale nie rusza się i nie odpowiada na "dzień dobry".
Po rejestracji całkiem szybka akcja: tylko godzina czekania i diagnoza. Wiemy co panu jest, ale proszę sobie pojechać na drugi koniec miasta.
Jadę. Taksówką, bo zaraz zwymiotuję z bólu.
Taksówkarz coś cholernie rozmowny jak na piątą rano, a warto zaznaczyć, że moja przypadłość zaatakowała aparat mowy. Także on się obraża, bo mu nie odpowiadam, a ja nie mogę mu powiedzieć, żeby się nie obrażał.
Dowozi mnie do drugiego szpitala. Wchodzę. Tu, sprytnie pomyślane, rejestracja zaraz za drzwiami. Ale w okienku nikogo, nawet martwej pielęgniarki. Za to kilku pacjentów.
Grubawa kobieta kaszle techniką moździerzową (po łuku w górę), za amunicję obierając żółtawe gluty przeciwpiechotne. Jakiś koleś siedzi na drugim końcu poczekalni i patrzy na swoją dłoń, która jest trzy razy większa niż druga.
Pielęgniarki znajduję w pokoiku zwierzeń. Uroczo pieprzą o tym, który lekarz jest najprzystojniejszy. Rejestruję się. No i słodko, tylko trzy godziny czekania. Łażę po poczekalni w kółko.
Ochroniarz pyta mnie grzecznie, czy mogę łaskawie usiąść na dupie. Tłumaczę mu, że "ne hohę, ho hak hohę do mnniiii bohy" (nie mogę, bo jak chodzę to mniej boli). Ochroniarz odpuszcza, ale po chwili wyłania się zza rogu człowiek bez nóg, za to na wózku inwalidzkim, który jeździ moim śladem i mówi mi, żebym zawiązał sznurówkę, bo się wywalę. Nie mam siły nawet na niego patrzeć. Boli mnie tak, że zaraz się zesram.
Jest szósta rano. Pojawiają się sprzątacze. Andrzej i Czesio. Andrzej jest grubym karłem, który ledwo dosięga do maszyny, którą poleruje podłogę. Czesio chodzi za nim z mopem i poprawia to, czego Andrzej niedopolerował.
Otwierają się drzwi do "sali dekontaminacyjnej", która okazuje się więzieniem dla bejów-zombie. Pielęgniarka delikatnym głosikiem każe im wyp🤬alać, więc oddział nieumarłych żuli ewakuuje się, oczywiście idąc do mnie po szluga i się poprzytulać.
Mam dosyć.
To cholernie boli, ale chyba wolę cierpieć w domu, niż dać się zjeść. A jednak nadchodzi ten moment. Słyszę swoje nazwisko (oczywiście z dwoma błędami). Biegnę.
W "gabinecie" stoi on. Ma zakrwawiony fartuch i zardzewiałą czołówkę, którą świeci mi w twarz. Już wiem, że tylko ja dzielę go od powrotu do domu (on mnie właściwie też) i że jego największą ambicją jest zadanie mi cierpienia.
Siadam.
Rozglądam się po odchodzącym linoleum, po rdzawych zaciekach na ścianach i zastanawiam się, jaki sens ma sterylizacja tych wszystkich narzędzi.
Właśnie, narzędzia. Lekarz pcha mi do ryja nożyczki wielkości mojej ręki i rozcina pół języka. Bryzgam mu po gabinecie krwią, jakbym wpadł twarzą na minę-pułapkę. Wtedy on oznajmia, że jestem wyleczony.
Jest ósma rano. Stoję na parkingu szpitala i pluję dookoła siebie krwią. Wszystkie chore emerytki patrzą na mnie i wiedzą, że nie mam Boga w sercu.
Pisząc to jestem już zdrowy. Dziękuję panie doktorze, pomogło.

Oznaczenia wiekowe materiałów są zgodne z wytycznymi
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Oświadczam iż jestem osobą pełnoletnią i wyrażam zgodę na ukrycie oznaczeń wiekowych materiałów zamieszczonych na stronie
Funkcja pobierania filmów jest dostępna w opcji Premium
Usługa Premium wspiera nasz serwis oraz daje dodatkowe benefity m.in.:
- całkowite wyłączenie reklam
- możliwość pobierania filmów z poziomu odtwarzacza
- możliwość pokolorowania nazwy użytkownika
... i wiele innnych!
Zostań użytkownikiem Premium już od 4,17 PLN miesięcznie* * przy zakupie konta Premium na 6 miesięcy. 6,00 PLN przy zakupie na jeden miesiąc.
* wymaga posiadania zarejestrowanego konta w serwisie
 Nie dziękuję, może innym razem