
Lowrider.
(Ci którzy nie lubią rapu, niech wyciszą.)
(można nie lubić tego typu tuningu, ale trzeba im wszystkim jedno oddać piękne farby nakładają na swoje samochody.)
|
|
|
Dziś o godzinie 10.54 straż pożarna została poproszona o pomoc przy usuwaniu ciała młodego człowieka z zadaszenia nad wejściem do bloku przy ulicy Działkowej 11. Na miejsce przyjechały dwa zastępy strażaków, w tym jeden wóz z drabiną.
W tej chwili trwają czynności policyjne.
Do naszej redakcji przyszła informacja, że młody mężczyzna mógł zginąć podczas ucieczki przed policją.
"Chłopak skoczył z wieżowca, po tym jak goniła go policja chcąca spisać go za picie piwa na ławce. Ciekawa sprawa, ponieważ chłopak zginął nie tylko z własnej głupot,y ale i przez głupi przepis. Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno groził też interweniującym policjantom nożem" - napisał chcący zachować anonimowość Internauta.
O wyjaśnienie tej sprawy poprosiliśmy zespół prasowy podlaskiej policji.
Żuka, który broni się, wystrzeliwując z odbytu substancje stanowiące swoisty ładunek wybuchowy, znaleźli ekolodzy nieopodal miasteczka Aberthaw w Walii. Owad strzela, np. do próbującego go zjeść ptaka, dwiema substancjami, które mieszają się w powietrzu. W wyniku reakcji chemicznej rozlega się ostry dźwięk i pojawia się chmura dymu. - To niegroźne dla ludzi stworzonko broni się w ten sposób, gdy jest zagrożone jego życie - mówi ekolog Alex Coxhead.
Newsweek
Ewolucjonizm to nie nauka. To fantastyka pseudonaukowa, którą ewidentnie obala jeden maleńki, niepozorny żuk bombardier. youtube.com/watch?v=NiG4QKSZdeQ
Żuczek ten ma w swym odwłoku oddzielne komory do magazynowania hydrochinonów i nadtlenku wodoru. W razie zagrożenia przez mrówki, pająki czy żaby substancje te są błyskawicznie tłoczone do specjalnej, wzmocnionej komory spalania, w której pod wpływem wtryskiwanych katalizatorów (katalazy i peroksydazy) powstaje reakcja wybuchowa. Napastnik dostaje w nos gorącą mieszanką (ponad 250 st.C), której towarzyszy odgłos wystrzału.
Jak te żuki mogły wytworzyć tak skomplikowany mechanizm chemiczny w procesie „ewolucji” i „selekcji naturalnej”?
Miliony lat temu prymitywne egzemplarze żuczków zaczęły ryzykowną zabawę z ogniem. Ponieważ przy pierwszych próbach strzelania żuczkom odpadały odwłoki, więc naradziły się, co tu dalej robić. Aha, zmieńmy skład chemiczny hydrochinonów i ilość wtryskiwanego nadtlenku wodoru! Co, brak pożądanych efektów? Połowa populacji straciła du.py na strzelnicy? Wszystko jasne, trzeba poprawić mechanizm zapłonowy! Co, znowu prawie wszystkim żuczkom pourywało nogi i rozwaliło wątroby?
Aha, przecież trzeba obniżyć ciśnienie w komorze spalania i gruczoły z katalizatorem muszą szybciej się zamykać! Że też na to żaden z nas wcześniej nie wpadł. Cholera jasna, znowu masakra na poligonie doświadczalnym. Gdzie tkwi błąd? A może ścianki komory wybuchowej trzeba wzmocnić azbestem? I co teraz? Znowu wszystkim najodważniejszym samcom oberwało jaja! Jak my mamy się rozmnażać? Och ty Karol, chyba zapomnieliśmy o odpowiednim katalizatorze, o optymalizacji zaworów wtryskowych, o właściwych proporcjach składu mieszanki pulsacyjnej, a nasz dziadek na łożu śmierci przecież nas ostrzegał...
Obrońca kreacjonizmu (polacy.eu.org)