📌 Ukraina ⚔️ Rosja Tylko dla osób pełnoletnich - ostatnia aktualizacja: 2 minuty temu
Wrzesień 2013
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30
Październik 2013
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
Listopad 2013
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Blondi agentka

BongMan2013-10-19, 18:19
Przyjęto blondynkę do agencji wywiadowczej. Po wprowadzeniu w tajniki zawodu kazano jej iść do domu i czekać aż nazajutrz pojawi się jej partner służbowy. Minął dzień, agent puka do drzwi - cisza. Naciska klamkę - otwarte. Wchodzi, patrzy, a po środku pokoju stoi ogromny gar, kocioł wręcz. Podnosi pokrywę, zagląda, a tam blondynka z kalkulatorem w dłoni. Zdziwiony pyta:
- Co ty odp🤬lasz?!
- No co? Mówili, że będę wykonywać działania pod przykrywką.
Z Kolumbijczykami nie wygrasz!!!

Pamiętacie gang, który szmuglował marihuanę przez granicę za pomocą katapulty? Kolumbijczycy poszli 'nieco' dalej. Narkotyki przewozili za pomocą... miniaturowej łodzi podwodnej, mogącej dopłynąć aż do wybrzeży Meksyku.

Nie od dziś wiadomo, że kolumbijskie kartele mają w swoim arsenale łodzie podwodne. Ostatnią znalazły w lipcu zeszłego roku wojska Ekwadoru. Jednak najnowsze znalezisko jak do tej pory jest najbardziej zaawansowanym konstrukcyjnie.

O ile poprzednie 'okręty' mogły zanurzać się tylko połowicznie (na powierzchni pozostawał kiosk) ten może operować znajdując się w całości pod wodą - powiedział Manuel Hurtado, pułkownik marynarki Kolumbii. Nie wiadomo, na ile wystarczają mu zapasy tlenu i paliwa. Jak na razie pewne jest tylko to, że może pomieścić ok. 8 ton narkotyków, zanurza się na ok. 2,7 metra i posiada peryskop o długości ponad pięciu metrów.

Łódź podwodną znaleziono dzięki tajnym informatorom, zanim jeszcze odbyła swoją dziewiczą podróż. Kartel musiał wiedzieć o planowanej operacji, ponieważ w pobliżu nie było nikogo z załogi. Wywieziono także przygotowane do transportu narkotyki.

Do tej pory przechwycono 32 podobne konstrukcje przechwycone przez wojska rozmaitych państw południowoamerykańskich. Jak widać, Meksykanie ze swoimi trebuszami miotającymi paczki marihuany nie mają co konkurować z Kolumbijczykami.
Trochę soczystego strzelania do panów c🤬tych

Nuta w tle to Creedence Clearwater - Fortunate son
Araby chyba nie wiedzą że apacz ma termowizję

Kotecek

konto usunięte2013-10-19, 18:46
Gra w badmintona

A niech to szuszeł sztrzeli!
Jak było to nie znalazłem. Jak ktoś nie wie o co chodzi z ww. powiedzonkiem to miał c🤬jowe dzieciństwo bez wb.

Góral i Białostoczanin

rocaa2013-10-19, 17:51
Przedstawie dzisiaj Autentyk z amerykańskiej kontraktorki
jak wszyscy wiemy Ludzie z białegostoku mówią ,, Daj Dla mnie'' ,, Ukradli dla mnie'' zamiast Daj mi, ukradli mi do sedna
na budowie pracował razem Góral i białostoczanin przedstawiam krótki dialog między nimi

B- Zaj🤬i dla mnie młotek
G- To bedzies miał ch*ju dwa

Reakcja szefa no chłop sie zachodził ze śmiechu zasłyszane od Córki szefa wiec nie było

Mój kochany tatuś

konto usunięte2013-10-19, 21:37
Natchnął mnie temat o tym jakiego to ktoś miał "chamsko/sadystycznego" tatusia. I przypomniałem sobie sytuację z przed około 2 lat.

Mieliśmy od niedawna naziemną telewizję cyfrową. A mamusia w niedziele chce rodzinę jakoś integrować i każe nam razem oglądać telewizje itp. No i tatuś przerzuca na TVN w pewnym momencie i "rozmowy w toku"
I mnie odrzuca, pokazany jakiś typowy wykolejeniec z parady równości tylko że na czarno. Długie, proste, czarno niebieskie włosy, czarne rurki, buty takie te dziwne co maja z 50cm wysokości. I pada tekst "moja mama ostatnio mówiła ze nie chce ze mną mieszkac ze chyba mnie wyrzuci[...]" I w tym momencie pada niemal krzykiem riposta tatusia "powiesić cie k🤬a powinna"

O solidarności zwierzęcej i gównianym szczęściu..

konto usunięte2013-10-19, 20:25
Nie było, bo... bo nie było.
Przygoda ściągnięta z profilu jakiegoś gościa na fejsie, udostępniona później przez moją znajomą.
Mnie rozbawiła

+++++

O solidarności zwierzęcej i gównianym szczęściu...

Warszawa, 07. Października 2013 roku, godzina 17.00.
Jak zwykle w tych godzinach wyprowadzam psa. Jak zwykle bez woreczka na odchody (so what? Niech pierwszy rzuci kamień ten, co zawsze gówno po psie swoim z trawników sprząta! Tako rzekłem!) i bez kagańca (ale na metrowej smyczy bojowej!).
Psina na trawniku przed klatką, jak ma w zwyczaju, załatwia swoją pierwszą potrzebę – radośnie oddaje mocz w pobliskie krzaki. Krzaki przyjmują olanie beznamiętnie.
Idziemy dalej, bo na drugą czynność przyzwolenia pod blokiem nie ma.
Drałujemy sobie zatem radośnie na trawnik między ostatnim z osiedlowych bloków, a przystankiem autobusowym. Trawnik spory, znany z okolicznego wc dla czworonogów wszelakich (o czym, jak się dzisiaj okazało, za chwilę).
No i tak sobie krążymy po owym trawniku – 5 minut, 10 minut, 15 minut. Bruno radośnie obwąc🤬je co trzeci centymetr terenu, a mnie dupa marznie niemiłosiernie. Nareszcie (i jakże łaskawie) pies składa się odbębnić swój regularny ceremoniał oddania brązowo-żółtej (po karmie, jak mniemam) cząstki siebie matce ziemi. Sięgam zatem do kieszeni po papierosa, gdy wtem na horyzoncie pojawia się uzbrojona w konie służba „bezpieczeństwa publicznego” (czytaj: specjaliści d/s wręczania świstków finansowo obciążających bez powodu znaczącego, w skrócie – policja).
No i co zrobić? Pies w przysiadzie, toć go szarpał teraz nie będę! Ja sam też bym nie chciał żeby mnie ktoś za szyję z kibla wyciągał! No to stoję i strugam idiotę patrząc w kierunku przeciwnym do zbliżającego się duetu sprawiedliwości.
- Dzień dobry!
Pies sra dalej.
- Przepraszam Pana, dzień dobry!
Udawać głuchego? Nabiorą się czy nie? Jaki jest statystyczny iloraz inteligencji przeciętnego policjanta? – zastanawiam się.
Pies, tymczasem, skończył srać i – nie świadom najwyraźniej powagi sytuacji - radośnie osypał piachem, trawą oraz (łolaboga!) swoimi pozostałościami element konnej policji – mianowicie konia we własnej osobie.
- Posprząta Pan po zwierzaku, jak się domyślam? – słyszę z góry.
Pomyślałem – odpowiem, że posprzątam, zacznę przegrzebywać kieszenie w poszukiwaniu nieistniejących woreczków, to pewnie sobie pojadą!
Jak pomyślałem, tak uczyniłem.
Nie pojechali... stoją i gapią się na mnie jak cielęta na malowane wrota. Nienormalni jacyś czy co?
- Kieszenie się Panu skończyły.. – zauważył policjant. Twórczo, muszę przyznać.
- Bo to ta kurtka, gdzie jest ich mniej.. – odpowiadam.
- Zapewne mniej o tę jedną, w której trzyma Pan worek na odchody? – SKUBANY!
- Tak jakby...
Taa... zgadnijcie co szanowna służba wyciągnęła z kieszeni... pieprzony bloczek do mandatów..
- To będzie sto złotych. Dowód osobisty poproszę. Pies zaszczepiony? Czemu bez kagańca?
Szlag.. detektyw się znalazł.
- Pies bez kagańca, bo na metrowej smyczy. Nie przechodziłem przez windy, mieszkam na parterze i nie jeżdżę autobusem w celu wyprowadzenia go na dwór w związku z czym nie uznałem za konieczne zabrania kagańca. Tak, jest szczepiony, odrobaczony i nie mam dowodu osobistego, bo nie czułem potrzeby zabierania go na spacer z psem.
Bruno zaczął w tej chwili obwąchiwać konia, a ja kontynuuję.
- Panowie, zaraz wrócę i sprzątnę (bahahah! Jasne!)! Po prostu nie spodziewałem się, że mi w tej kurtce torebek braknie!
Nie dali się nabrać..
- Dobra, dobra. Jakiś inny dokument Pan przy sobie posiada? Jak nie, to poproszę nazwisko, datę urodzenia, adres zamieszkania i nazwisko panieńskie Pana matki.
To się, kur*a, domyślam że nie Twojej matki, baranie.. – pomyślałem.
Ale dobra, wymieniam.. zrezygnowany w cholerę ciągnę monolog moich danych osobowych, gdy nagle – WIERZCIE LUB NIE – jeden z koni podnosi ogon i... SRA WPROST NA TEN SAM TRAWNIK, na którym srał Bruno!
Zerkam więc dość znacząco w kierunku policjanta, odchrząkuję i przenoszę wzrok na wielkie, rozlazłe na metr kwadratowy końskie odchody.
- Panowie? A jakiej wysokości jest mandat za nie sprzątnięcie po koniu w miejscu publicznym?
Łahahah! Dawno nie widziałem tak bogatej purpury!
- Dobra, Pan pamięta o tych woreczkach – burknął zażenowany.
- Pan również! – nie mogłem się powstrzymać – Miłego dnia!

Hahahah! Brakowało tylko żeby ten koń puścił do Brunona oczko .
Czasem jednak i ja mam szczęście. Gówniane, bo gówniane (dosłownie!), ale mam!

TRUE STORY!

+++++

Gość, z tego co mi wiadomo, napisał już kilka takich przygód i planuje opisywać kolejne - tym razem na jakimś blogu czy c🤬j wi gdzie.
Ja mu życzę powodzenia

Oznaczenia wiekowe materiałów są zgodne z wytycznymi
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Oświadczam iż jestem osobą pełnoletnią i wyrażam zgodę na ukrycie oznaczeń wiekowych materiałów zamieszczonych na stronie
Funkcja pobierania filmów jest dostępna w opcji Premium
Usługa Premium wspiera nasz serwis oraz daje dodatkowe benefity m.in.:
- całkowite wyłączenie reklam
- możliwość pobierania filmów z poziomu odtwarzacza
- możliwość pokolorowania nazwy użytkownika
... i wiele innnych!
Zostań użytkownikiem Premium już od 4,17 PLN miesięcznie* * przy zakupie konta Premium na 6 miesięcy. 6,00 PLN przy zakupie na jeden miesiąc.
* wymaga posiadania zarejestrowanego konta w serwisie
 Nie dziękuję, może innym razem