Też tam miałem. Jechałem dużo ponad limit i w ułamku sekundy poczułem uderzenie i zobaczyłem sylwetkę jastrzębia na przedniej szybie. Nie wpadł do środka, ale sobą w drobny mak, że nie było nic widać. Zatrzymałem się dobre 200m dalej i nawet nie było sensu się wracać żeby zobaczyć co się stało.
Szkoda mi tego ptaszyska do dziś…