Wysłany:
2014-02-11, 9:11
, ID:
2940494
1
Zgłoś
@dionizodoros
Z akapitem w którym stwierdziłeś, że sedno problemów gospodarczych w kraju leży w mentalności ludzi zgadzam się w 100%. Ja proponuję zdecydowane i ostre rozwiązanie problemu czyli niemal skrajny kapitalizm (nieznacznie łagodniejszy niż ten w wydaniu Korwina). Dlaczego?
Ponieważ kapitalizm i państwo minimalne (jednak z bardzo skutecznym, niekoniecznie opresyjnym systemem prawnym) zmusza ludzi do innego sposoby na życie niż łapownictwo i kradzieże. Ot taki darwinizm społeczny.
Ludzie nieprzystosowani nie tyle nie przekażą swoich genów dalej co nie przekazują wzorców zachowań. Będą one nieskuteczne w sytuacji kiedy nie masz komu i za co dać łapówki a kradzież = odpracowanie z nawiązką tego co ukradłeś.
Lewica proponuje uświadamianie które szczerze mówiąc nic nie da. Patrząc OBIEKTYWNIE, gdyby Polacy spod zaboru pruskiego słuchali się zaborcy, byli karni, zdyscyplinowani, to żyliby na takim samym poziomie jak oni. Ludzie są jednak oporni na "uświadamianie". Przypomnij sobie dzieciństwo: rodzice Cię przed czymś ostrzegają, czasem słuchasz, czasem nie. Jak zrobisz coś głupiego to efekt jest taki, że po latach stwierdzasz, iż mieli rację. Nie doszedłbyś do takiego wniosku bez samodzielnie zdobytego doświadczenia. Ja do tej pory mam takie epizody z życia kiedy posłuchałem się rodziców kiedy mnie ostrzegali ale nie umiem jednoznacznie ocenić czy mieli rację czy nie.
Rzucenie ludzi na głęboką wodę jest dzisiaj jedyną pewną metodą odsiania ziarna od plew. Wiem, że brzmi to brutalnie, sam głosząc takie poglądy nie mam pewności czy nie poszedłbym na dno. Chcę jednak spróbować bo w życiu WSZYSTKO co daje korzyści jest obarczone ryzykiem. Im większa korzyść tym większe ryzyko. Z punktu widzenia całości "społeczeństwa" socjalizm oznacza śmierć i bylejakość - oczywiście nie za rok czy dwa ale w perspektywie kilku pokoleń.
Dam Ci przykład - Niemcy: czytałem, że 1/3 absolwentów medycyny nie pracuje w zawodzie. Zwyczajnie nie muszą wykonywać tak ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, żeby żyć na bardzo wysokim poziomie. Niech to będzie nawet 1/5. Doliczyć do tego emigrację zarobkową i mamy taką sytuację jaka teraz tam panuje czyli permanentny niedobór lekarzy, ściągają nawet z Rosji (i jeszcze dalej) w której uczelnie medyczne nie spełniają bardzo wielu wymogów stawianych przez UE. To wskazuje na ich desperację.
To samo zaczyna tyczyć się inżynierów i innych bardziej wymagających zawodów. Coraz więcej Polaków jeździ tam chociażby studiować prawo.
Do czego to zaprowadzi w perspektywie czasu? Do tego, że elity tego kraju stopniowo przestaną być niemieckie. Jakie niesie to konsekwencje to chyba się domyślasz.