Szczypek91 napisał/a:
Nie wiem skąd masz takie info, ale psy towarzyszyły ludziom od zamierzchłych czasów. Nie tylko na obejściu, ale i w domu. Symbolem wysokiego statusu społecznego było gdy komuś kręcił się kiedyś po chacie pies jakiejś wyjątkowo rzadkiej czy drogiej rasy. Na dworze królewskim psy nie towarzyszyły władcom tylko podczas uczty, ale też właziły im do komnat jeżeli chciały. Sam jesteś biedak i to umysłowy
Psy uczestniczyły w ucztach, stąd powiedzenie "pies ci morde lizał", jak ktoś pijany osunął sie pod stół i pies zlizywał mu resztki jedzenia z ust. Potem uznano to za niestosowne. Szlachta trzymała pełno psów, ale w obejsciu, anie w domu. Jak kogoś chciano upokorzyć to wieszano go razem z psami, stąd powiedzenie "wieszać na kims psy". Oczywiscie jak szlachta przenosiła sie stopniowo do miast to zabierała ze soba psy, co nie zmienia faktu że jest to wieśniactwo. Ale nawet wtedy jak piszesz, był to przejaw bogactwa czyli obecnego szpanu. Za to nikt sie nie spufalał z psami tak jak teraz.