📌 Ukraina ⚔️ Rosja Tylko dla osób pełnoletnich - ostatnia aktualizacja: Dzisiaj 0:46

#pies

Sikanie w windzie

konto usunięte2013-10-27, 19:54
Psy niech się boją

Aż smutno się robi jak człowiek pomyśli, że jakiś szympans ma więcej niż się zarobi przez całe życie. No ale oto zwycięzcy rankingu:



Majątek: 372 mln dol.

Niemiecka hrabina Karlotta Libenstein zostawiła swojemu pupilowi, Guntherowi III, niemały spadek 106 mln dol. Majątek ten odziedziczył po psim ojcu Gunther IV, którego majątek dzięki umiejętnym inwestycjom powierników został pomnożony do kwoty 372 mln dol.

Co może zrobić pies z taką fortuną? Owczarek inwestuje dalej. Wśród jego zakupów znalazła się m.in. willa, która należała kiedyś do Madonny. Gunther IV kupił ją z 3 mln dol., podobnie jak rzadkie trufle za 1,5 tys. dol.



Majątek: 80 mln dol.

Pudel Toby Rimes został milionerem w dość tradycyjny sposób. Swój kilkudziesięciomilionowy spadek odziedziczył po ojcu… nowojorskim pudlu.

Milionerka Ella Wendel zostawiła swojemu pupilowi majątek o wartości 20 mln dol., który obecnie dzięki inwestycjom funduszu powierniczego jest już wart 80 mln dol.

Największy ból dupy:


Majątek: 62 mln dol.

Żona znanego pływaka, Franka O'Neilla po rozwodzie, postanowiła zapisać w ostatniej woli cały majątek swojemu pupilowi - szympansowi o imieniu Kalu.

Według plotek, Kalu był jedną z przyczyn rozpadu związku. Po śmierci swojej właścicielki szympans odziedziczył okrągłą sumkę 62 mln dol.

I bonus:



Majątek: 15,7 mln dol.

Drób nie ma łatwego życia. Jeśli nie kończy w rosole, to większą część czasu spędza w klatce, znosząc jaja.

Ale nie kura o wymyślnym imieniu Gigoo, którą umieścił w swoim testamencie po śmierci żony potentat wydawniczy Miles Blackwell. Zapisał on 10 mln dol. tej szczęśliwej kwoce.

Nawet kura k🤬a...

źródło: biztok.pl/20-najbogatszych-zwierzat-swiata-s7118/foto_6

Nie por🤬asz

OCB2013-10-25, 19:09
Pies na pecha.

LesDebiles

Tępa baba..

sebbar19912013-10-24, 13:05
2 sekundy i by było w innym dziale..

www.liveleak.com jak było to c🤬j.

Fiflaczek

konto usunięte2013-10-22, 14:03
Jak wypina można r🤬ać.

O solidarności zwierzęcej i gównianym szczęściu..

konto usunięte2013-10-19, 20:25
Nie było, bo... bo nie było.
Przygoda ściągnięta z profilu jakiegoś gościa na fejsie, udostępniona później przez moją znajomą.
Mnie rozbawiła

+++++

O solidarności zwierzęcej i gównianym szczęściu...

Warszawa, 07. Października 2013 roku, godzina 17.00.
Jak zwykle w tych godzinach wyprowadzam psa. Jak zwykle bez woreczka na odchody (so what? Niech pierwszy rzuci kamień ten, co zawsze gówno po psie swoim z trawników sprząta! Tako rzekłem!) i bez kagańca (ale na metrowej smyczy bojowej!).
Psina na trawniku przed klatką, jak ma w zwyczaju, załatwia swoją pierwszą potrzebę – radośnie oddaje mocz w pobliskie krzaki. Krzaki przyjmują olanie beznamiętnie.
Idziemy dalej, bo na drugą czynność przyzwolenia pod blokiem nie ma.
Drałujemy sobie zatem radośnie na trawnik między ostatnim z osiedlowych bloków, a przystankiem autobusowym. Trawnik spory, znany z okolicznego wc dla czworonogów wszelakich (o czym, jak się dzisiaj okazało, za chwilę).
No i tak sobie krążymy po owym trawniku – 5 minut, 10 minut, 15 minut. Bruno radośnie obwąc🤬je co trzeci centymetr terenu, a mnie dupa marznie niemiłosiernie. Nareszcie (i jakże łaskawie) pies składa się odbębnić swój regularny ceremoniał oddania brązowo-żółtej (po karmie, jak mniemam) cząstki siebie matce ziemi. Sięgam zatem do kieszeni po papierosa, gdy wtem na horyzoncie pojawia się uzbrojona w konie służba „bezpieczeństwa publicznego” (czytaj: specjaliści d/s wręczania świstków finansowo obciążających bez powodu znaczącego, w skrócie – policja).
No i co zrobić? Pies w przysiadzie, toć go szarpał teraz nie będę! Ja sam też bym nie chciał żeby mnie ktoś za szyję z kibla wyciągał! No to stoję i strugam idiotę patrząc w kierunku przeciwnym do zbliżającego się duetu sprawiedliwości.
- Dzień dobry!
Pies sra dalej.
- Przepraszam Pana, dzień dobry!
Udawać głuchego? Nabiorą się czy nie? Jaki jest statystyczny iloraz inteligencji przeciętnego policjanta? – zastanawiam się.
Pies, tymczasem, skończył srać i – nie świadom najwyraźniej powagi sytuacji - radośnie osypał piachem, trawą oraz (łolaboga!) swoimi pozostałościami element konnej policji – mianowicie konia we własnej osobie.
- Posprząta Pan po zwierzaku, jak się domyślam? – słyszę z góry.
Pomyślałem – odpowiem, że posprzątam, zacznę przegrzebywać kieszenie w poszukiwaniu nieistniejących woreczków, to pewnie sobie pojadą!
Jak pomyślałem, tak uczyniłem.
Nie pojechali... stoją i gapią się na mnie jak cielęta na malowane wrota. Nienormalni jacyś czy co?
- Kieszenie się Panu skończyły.. – zauważył policjant. Twórczo, muszę przyznać.
- Bo to ta kurtka, gdzie jest ich mniej.. – odpowiadam.
- Zapewne mniej o tę jedną, w której trzyma Pan worek na odchody? – SKUBANY!
- Tak jakby...
Taa... zgadnijcie co szanowna służba wyciągnęła z kieszeni... pieprzony bloczek do mandatów..
- To będzie sto złotych. Dowód osobisty poproszę. Pies zaszczepiony? Czemu bez kagańca?
Szlag.. detektyw się znalazł.
- Pies bez kagańca, bo na metrowej smyczy. Nie przechodziłem przez windy, mieszkam na parterze i nie jeżdżę autobusem w celu wyprowadzenia go na dwór w związku z czym nie uznałem za konieczne zabrania kagańca. Tak, jest szczepiony, odrobaczony i nie mam dowodu osobistego, bo nie czułem potrzeby zabierania go na spacer z psem.
Bruno zaczął w tej chwili obwąchiwać konia, a ja kontynuuję.
- Panowie, zaraz wrócę i sprzątnę (bahahah! Jasne!)! Po prostu nie spodziewałem się, że mi w tej kurtce torebek braknie!
Nie dali się nabrać..
- Dobra, dobra. Jakiś inny dokument Pan przy sobie posiada? Jak nie, to poproszę nazwisko, datę urodzenia, adres zamieszkania i nazwisko panieńskie Pana matki.
To się, kur*a, domyślam że nie Twojej matki, baranie.. – pomyślałem.
Ale dobra, wymieniam.. zrezygnowany w cholerę ciągnę monolog moich danych osobowych, gdy nagle – WIERZCIE LUB NIE – jeden z koni podnosi ogon i... SRA WPROST NA TEN SAM TRAWNIK, na którym srał Bruno!
Zerkam więc dość znacząco w kierunku policjanta, odchrząkuję i przenoszę wzrok na wielkie, rozlazłe na metr kwadratowy końskie odchody.
- Panowie? A jakiej wysokości jest mandat za nie sprzątnięcie po koniu w miejscu publicznym?
Łahahah! Dawno nie widziałem tak bogatej purpury!
- Dobra, Pan pamięta o tych woreczkach – burknął zażenowany.
- Pan również! – nie mogłem się powstrzymać – Miłego dnia!

Hahahah! Brakowało tylko żeby ten koń puścił do Brunona oczko .
Czasem jednak i ja mam szczęście. Gówniane, bo gówniane (dosłownie!), ale mam!

TRUE STORY!

+++++

Gość, z tego co mi wiadomo, napisał już kilka takich przygód i planuje opisywać kolejne - tym razem na jakimś blogu czy c🤬j wi gdzie.
Ja mu życzę powodzenia

Sprzeczne uczucia

BongMan2013-10-19, 18:47
Na furtce złowrogo straszył napis ''Uwaga, zły pies!''
Koreańskim włamywaczem targały sprzeczne uczucia strachu i głodu...

Ruski szarik

Kidus1772013-10-18, 21:14
Taki tam ruski szarik



Właściciel w miare zadowolony
Witajcie Sadole. Sadistica przeglądam od dawien dawna, ale dopiero od niedawna mam tutaj konto, a to mój pierwszy post. Miejcie łaskawość dla debiutanta.

Dwa lata temu, podczas wigilii mojemu dziadkowi zebrało się na wspomnienia i rozwiązał worek ze śmiesznymi historiami z jego życia. Oto dwie z nich:

1. Sąsiadką mojego dziadka (na wsi) w czasach jego dzieciństwa była pewna przygłuchawa staruszka. Pewnego razu, gdy był u niej w domu, ta siedząc przy stole w kuchni spoglądała przez okno na psa na podwórku i powiedziała co następuje:
- Dawniej to te psy przynajmniej szczekały, a teraz to tylko mordami machają.

2. Inny sąsiad dziadka, także z czasów jego dzieciństwa, posiadał duży ogród, a w nim rosły czereśnie. W ogrodzie mojego dziadka rosło tylko jedno drzewo czereśni, więc zważywszy na to, że dziadek miał sporo rodzeństwa, to owoce szybko się kończyły. Jak już się domyślacie, niedobory czereśni uzupełniali z zasobów sąsiada. No i mieli postawioną w kuchni na stole miskę z czereśniami sąsiada. Pech chciał, że bez zapowiedzi przyszedł do mojego pradziadka (Stefana) ów sąsiad. Usiadł w kuchni i zobaczył czereśnie. Wziął kilka i zaczął próbować (niestety nie opiszę wam jak śmiesznie wykręcał mordą próbując tych czereśni, ale uwierzcie, że dziadek pokazał to tak, że pół godziny się śmiałem - mniej więcej tak: ). Po spróbowaniu powiedział:
- Ty wiesz Stefek? Te Twoje czereśnie to nawet lepsze jak moje!

Oznaczenia wiekowe materiałów są zgodne z wytycznymi
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Oświadczam iż jestem osobą pełnoletnią i wyrażam zgodę na ukrycie oznaczeń wiekowych materiałów zamieszczonych na stronie
Funkcja pobierania filmów jest dostępna w opcji Premium
Usługa Premium wspiera nasz serwis oraz daje dodatkowe benefity m.in.:
- całkowite wyłączenie reklam
- możliwość pobierania filmów z poziomu odtwarzacza
- możliwość pokolorowania nazwy użytkownika
... i wiele innnych!
Zostań użytkownikiem Premium już od 4,17 PLN miesięcznie* * przy zakupie konta Premium na 6 miesięcy. 6,00 PLN przy zakupie na jeden miesiąc.
* wymaga posiadania zarejestrowanego konta w serwisie
 Nie dziękuję, może innym razem